Moja Legia. Inna, niż wszystkie
Przedstawię się kiedy indziej. Albo nie, przedstawię się po prostu niebezpośrednio. Kiedy kilka lat temu moja ówczesna dziewczyna poznawała jednego z bardzo bliskich mi - życiowo - kibiców, powiedziałem:
“Marku, oto moja miłość”.
Spojrzał na nią i odpowiedział:
“Czy ma na imię Legia”?
Trochę się zmieszałem. Ona bardziej (już się nie znamy).
Ale po chwili przeszła mi przez kręgosłup myśl, że to wyjątkowo szczere słowa, i choć przez lata nie próbowałem ich sobie zbyt głośno powtarzać, to setki razy łapałem się na tym, że postępuję w życiu właśnie tak, jak sugerowały Jego słowa. I kiedy pomyśle sobie, że nie nadużywam słowa miłość, ani nie jestem typem człowieka, który na stadionie lub w jakichkolwiek innych sytuacjach, chwali sie, że kocha Legię, to przez kilkadziesiąt lat aktywnego życia z piłką nożną w żyłach w zasadzie zawsze postępowałem tak, jakbym miał to wyrażenie wytatuowane na czole. I nie sądzę, żebym różnił się znacząco od wielu czytelników i twórców tego serwisu. Po to jest: żeby integrować takich, jak my.
Usłyszałem kiedyś anegdotę. Siedzi dwóch starszych fanów na meczu, jeden mówi do drugiego:
“Dziś już nie ma czegoś takiego, jak kiedyś. Dzwoni do mnie kolega, mówi, że nie może przyjść na mecz, bo rodzina robi jakiś obiad. Gdybym to ja znalazł się w takiej sytuacji, powiedziałbym: Żono, tam są drzwi”.
Nie wierzę, że to prawdziwe, ale wierzę, że pragnienie powiedzenia takiego zdania (lub wykonanie w praktyce czegoś podobnego ale bez niepotrzebnego gadania) jest codziennością dla wielu z nas. A skoro jestem w dodatku zwolennikiem czynów, a nie słów, to przedstawiając sie, daję Wam tylko gwarancję, że takich wyborów mam na koncie setki, a w życiu zmieniałem już praktycznie wszystko - oprócz klubu.
Papiery też mam wystarczające, żeby pisać tu z sensem. Byłem jednym z założycieli grupy ultras Cyberfani, działałem aktywnie w Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa i z jego ramienia uczestniczyłem w debacie z Mariuszem Walterem i Piotrem Zygo na antenie TVN 24 oraz w spotkaniach SKLW z zarząd klubu. A gdy uznałem, że po zdobyciu ostatniego tytułu Mistrza Polski przez Legię możliwość działania w ramach oficjalnej organizacji wyczerpała się, odszedłem z niej — ale nie z trybun.
Witam w miejscu, w którym przeczytacie o Legii.
Wiktor Cegła
Komentarze (0)