Kuszczak płacze: Mamo, trenowanie taaaak bardzo boli!
Nie chciałem pisać o Euro, ale nie mogę się powstrzymać. Konkurs: kto zna większą płaczkę, niż Kuszczak?
(Żurawskiego nie wliczamy)
Czytam dziś artykuł, w którym Tomek żali się przez łzy, że załatwił go trener bramkarzy. I teraz, uwaga, najlepszy cytat:
“Przyjechałem na zgrupowanie kadry po ciężkim sezonie, a trener Hoek zgotował cykl morderczych treningów. (…) Liczyłem, że będę miał indywidualne zajęcia, które pozwolą mi odzyskać świeżość”.
Nie jestem ekspertem od ligi angielskiej, ale widzę tylko dwie opcje, w których rezerwowy (25 występów w 2 lata, z czego w tym roku - kilkanaście) bramkarz dużego klubu mógłby mówić, że jego sezon był morderczy:
- Sir Alex Ferguson regularnie każe grzejącym ławę zawodnikom podnosić sztangi przy linii bocznej
- Hairdryer treatment to betka, a przed meczem manager Man Utd leje w szatni swoich graczy batem, póki nie wyznają mu grzechów swoich prababek
Cóż. Byłem na Old Trafford w tym sezonie i nie widziałem ani jednego z powyższych wydarzeń. Choć faktycznie, do szatni dostępu nie mam. Widziałem za to - oczyma wyobraźni - łezkę, która spływa po policzkach Kuszczaka i wiem, że ten chłopak nie umie sobie radzić ze zwykłymi problemami, jakie, spójrzmy prawdzie w oczy, codziennie ma w pracy każdy z nas.
Leo nie odejdzie szybko. Tomuś ma długi czas na odpoczynek. I szczęście, że Boruc (w poprzednim sezonie w Celticu skromne 54 mecze, do tego kadra) nie ma temperamentu Vinny’ego Jonesa, bo na jego miejscu na zawsze wykopałbym chlipiące dziecko z szatni.
Komentarze (2)