Marek Drabczyk z KP Legia - cynik, czy dyletant?
Stadion Legii: dzieje się, dzieje! Dopiero dziś rzuciła mi się w oczy skandaliczna dla mnie wypowiedź pana Marka Drabczyka, członka zarządu KP Legia Warszawa, który tak mówi Gazecie o poparciu dla stadionu.
“Widzą to już kibice, którzy podpisali się pod apelem do władz o kontynuowanie inwestycji. Z tego, co mi wiadomo, w ciągu kilku dni zebrali kilkanaście tysięcy podpisów”.
Dlaczego jest skandaliczna? Bo, jak się właśnie dowiedziałem, pan Marek Drabczyk dostał informację o planowanej akcji i gdyby ją wykorzystał, dziś mielibyśmy nie kilkanaście tysięcy, a kilkadziesiąt. A wybrał milczenie i przyglądanie się wszystkiemu z boku i z założonymi rękoma.
Szkoda, zmarnowana została bowiem dość duża szansa. Oczywiście jest też taka możliwość, że KP Legia Warszawa, jako strona negocjacji z urzędem miasta, nie mogła wesprzeć oficjalnie tej akcji. Ale i w takim wypadku wypadało przynajmniej na list odpowiedzieć. Lub zrobić to… nieoficjalnie.
A tak, pan Marek Drabczyk, podpiera się teraz w wywiadach cudzym pomysłem.


“Władze Warszawy będą decydować, czy chcą Legii w mieście, czy też jest im niepotrzebna.”
A ja wypowiedz nie jest skandaliczna? Jeżeli miasto nie da stadion to nie będzie Legii w Warszawie czy w ogóle? Nie wiem co sugeruje członek zarządu.
Szczerze powiem, ze Hania teraz może czekać co się stanie w dwumeczu z Homel, jeżeli sami znowu strzelimy sobie w stopy i wywalą nas z pucharów, ona będzie miała wytłumaczenie dla wstrzymania inwestycji.
Dziś klub podziękował kibicom za akcję z podpisami. Tradycyjnie doskonałe poczucie czasu…
Oczywiście że dyletant! Na domiar złego pozbawiony taktu i wyczucia. Czytając wywiad z Drabczykiem, który ukazał się niedawno w sieci, miałem wrażenie, że to jakiś spadochroniarz z Samoobrony - ten sam styl i ta sama retoryka. W polityce granie szantażem przynosi owoce na bardzo krótką metę, później zazwyczaj boli od tego dupa. Tymczasem Drabczyk jedzie po bandzie, mówiąc że albo miasto da 100 baniek, albo Legii nie będzie. Szkoda że nikt nie wbił chłopkowi małorolnemu do pustej łepetyny, że nie on Legię zakładał i nie on będzie ją likwidował. A fragment o braku planu awaryjnego po prostu mrozi.
@Garm: tak, widziałem, aż napisałem o tym kolejny wpis
Zresztą miałem takie wrażenie, że ktoś to z klubu przeczytał i się dopiero wtedy zreflektował.
@Lolek: Tak, Drabczyk jedzie po bandzie, zapominając, że dla Hanny Gronkiewicz-Waltz istnienie Legii w tym mieście, tak naprawdę, wcale nie jest priorytetem. I że na luzie widziałaby Warszawę bez klubu. Jakiegokolwiek.
Więc takt by się tu przydał, a zapasowy spadochron - tym bardziej.
Ja się cieszę, że klub się nie przyłączył do akcji, bo dzięki temu jest ona postrzegana jako spontaniczny gest kibiców, a nie akcja na szeroką skalę przeprowadzona przez magnata medialnego (ITI). Uważam, że przy poparciu władz klubu podpisów byłoby więcej, ale nie zrobiłyby takiego wrażenia.
mid, dużo w tym racji, ale:
a) klub mógł po prostu ją poprzeć poprzez… podziękowanie. Dokładnie takie, jakie zrobili w tej chwili, jednak wystosowane tydzień wcześniej, jeszcze w trakcie trwania tej akcji
b) dzięki takiemu podziekowaniu, organizatorom akcji łatwiej byłoby przedostać się do mediów, które lubią pisać o takich oddolnych akcjach.