Transfer Iwańskiego od dziś wygląda na majstersztyk, ale Pawłowskiego szkoda
Na marginesie decyzji komitetu emerytów Polskiego Kółka Olimpijskiego… Czy zastanawialiście się, co stałoby się, gdyby Zagłębie zostało utrzymane w lidze jeszcze w czerwcu? Nie?
To ja Wam powiem: Maciej Iwański grałby wciąż w piłkę w Lubinie, a my robilibyśmy w portki ze strachu, co się stanie, jak na Rogera Guerreiro jednak znajdzie się szaleniec, gotowy wyłożyć więcej, niż 3-4 miliony euro. Nie ma bowiem szans, w których Zagłębie puściłoby Iwana (mam nadzieję, że nie pomyliłem pseudonimów?), gdyby wciąż miało szanse na walkę o puchary.
Z tych samych przyczyn trochę szkoda, że nie udało sie Legii kupić Szymona Pawłowskiego. Może trzeba było rzucić na stół trochę więcej, niż te 100 tysięcy. Euro, złotych - bez znaczenia. Daliby z milion PLN-ów i dziś mielibyśmy komfort i pewność, że Radović nie spocznie na laurach po dwóch udanych meczach, bo nie ma z kim rywalizować o miejsce w składzie. Z dwójki: Tito (200 tysięcy Euro), czy Pawłowski, wszyscy chyba wolimy tego drugiego.
Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem. Ważne, że Legia jako jedyna wykorzystała anty-antykorupcyjne zamieszanie tak, jak powinna.
Komentarze (0)