Archiwum dla lipiec 24th, 2008

Transfer Iwańskiego od dziś wygląda na majstersztyk, ale Pawłowskiego szkoda

Na marginesie decyzji komitetu emerytów Polskiego Kółka Olimpijskiego… Czy zastanawialiście się, co stałoby się, gdyby Zagłębie zostało utrzymane w lidze jeszcze w czerwcu? Nie?

To ja Wam powiem: Maciej Iwański grałby wciąż w piłkę w Lubinie, a my robilibyśmy w portki ze strachu, co się stanie, jak na Rogera Guerreiro jednak znajdzie się szaleniec, gotowy wyłożyć więcej, niż 3-4 miliony euro. Nie ma bowiem szans, w których Zagłębie puściłoby Iwana (mam nadzieję, że nie pomyliłem pseudonimów?), gdyby wciąż miało szanse na walkę o puchary.

Z tych samych przyczyn trochę szkoda, że nie udało sie Legii kupić Szymona Pawłowskiego. Może trzeba było rzucić na stół trochę więcej, niż te 100 tysięcy. Euro, złotych - bez znaczenia. Daliby z milion PLN-ów i dziś mielibyśmy komfort i pewność, że Radović nie spocznie na laurach po dwóch udanych meczach, bo nie ma z kim rywalizować o miejsce w składzie. Z dwójki: Tito (200 tysięcy Euro), czy Pawłowski, wszyscy chyba wolimy tego drugiego.

Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem. Ważne, że Legia jako jedyna wykorzystała anty-antykorupcyjne zamieszanie tak, jak powinna.

Liga przełożona. Jan Urban ma Gwiazdkę w lipcu!

Uff. Liga przełożona o tydzień. Chwalić Pana!

Z czego się cieszę?

Z tego, że dla Legii wyglądającej tak, jak ostatnio, każdy mecz w lipcu jest śmiertelnym zagrożeniem. Im dłużej z drużyną zgrywa się Aro, im dłużej trenuje na normalnych obrotach Descarga, czy im więcej Maciej Iwański ma czasu na zgubienie “Małego Stańka”, tym lepiej. Dla Jana Urbana każdy dzień jest na wagę złota, bo choć transfery faktycznie są imponujące, to nie wygląda na to, żeby drużyna była zgrana i w wielkiej formie.

Martwi, co prawda, że FK Homel znów przetestuje Legię, która nie ma żadnego ogrania meczowego, ale dla celu długoterminowego, czyli mistrzostwa, blamaż leśnych dziadów jest jak Boże Narodzenie w środku wakacji. I mamy właśnie tydzień prezentów.

Nie sądzę więc, by trener Urban narzekał, a i piłkarze się nie martwią. Jak powiedział znajomemu jeden z rezerwowych: “Chłopaki się cieszą, bo z Lechią byłaby męczarnia“.

Iwański - jeszcze nie schudł, a już kłapie jęzorem

Na blogu Andrzeja Niedzielana ciekawy wpis o ostatnim weekendzie. “Wtorek” pisze coś o sprarringu z Liverpoolem i o tym, jak to im się ciężko wracało samolotem, ale mnie interesuje coś innego. Fragment, w którym relacjonuje pyskówkę z Iwańskim:

“Zaskoczył mnie swoimi beznadziejnymi odzywkami Iwański. Pod koniec meczu albo tuż po nim (nie pamiętam dokładnie, ale chyba jeszcze w trakcie gry) doszło do jakiejś pyskówki, a on wyskoczył:
- Jaki jest wynik, jaki jest wynik?
Tak popatrzyłem na niego… – Człowieku, ośmiu juniorów i dwóch inwalidów (miałem na myśli siebie i „Dawida”), a ty się sadzisz, że wymęczyłeś 2:1 – odpowiedziałem. Naprawdę, trochę klasy mógłby zachować. Ale tak to jest, że dużo gadają ci, co słabo grają. No ja na przykład dużo gadam:)”

Koniec cytatu. Mam do Macieja Iwańskiego jedną prośbę: niech oszczędzi kłapanie jęzorem na ligę. Jak z nimi wygramy w Ekstraklasie - proszę bardzo, może nawet nazywać Niedzielana ogórkiem. Ale teraz?

Z drugiej strony, Cleber czy Cantoro to żadni juniorzy.

I na koniec kolejny cytat, autor ten sam: “Poza tym jak na przykład kłócisz się na boisku z Rockim, to widzisz, że w nim kipi energia. A w Iwańskim to raczej widziałem jakieś tanie cwaniakowanie“.

Pewnie część z Was ma inne zdanie, ale jestem przekonany, że Maciek lepiej by wypadał w tym starciu, gdyby zamiast “stańkowego” brzusia miał olimpijski kaloryfer. Choć z drugiej strony, pewnie wie co robi. Dobrze przynajmniej, że identyfikuje się z Legią.

Jakoś.


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


lipiec 2008
P W Ś C P S N
« czerwca   sierpnia »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031