Wpisy z kategorii *Bez kategorii*

Wiesław Giler

Na Wiesława każdy mówił Wiesiek mimo, że wielu z nas nawet by nie poznał. Mimo, że dla niego pracowaliśmy - ale on chyba nie przywiązywał wagi do ksywek, imion, lansu, do niczego. To był jeden z niewielu prawdziwych fanatyków w tym mieście. Autentyczny.

Ten człowiek kojarzy mi się z najlepszym okresem, jaki pamiętałem na Legii - z redakcją “NL” w starym klubowym baraku, z mozaiką takich postaci w środku, że do teraz nie wiem, jak się dogadywaliśmy, z autentycznym poczuciem budowania czegoś, na co patrzy cała Polska, z myśleniem tylko o klubie, z przebywaniem tam całymi dniami, z myśleniem, że za kilka-kilkanaście lat będziemy potęgą na skalę Europy.

(utrata tego ostatniego to największa strata, jaką, jako kibice, ponieśliśmy przez ostatnie lata).

Dziś to już niemożliwe. Wyobrażacie to sobie: poniedziałek, zamiast do szkoły idziesz do klubu, pod szatnią stoi kilkanaście tych samych osób, co każdego dnia, oglądacie wspólnie trening, z którego nikt nikogo nie wygania, potem spędzasz cały dzień na niczym, po prostu “będąc na Legii”, rozmawiając z kolejnymi ludźmi, przewijającymi się przez redakcję, wieczorem (no, czasem w południe) piwo, nocą praca nad kolejną oprawą na pla

Ok, siedem razy zaczynałem to pisać, bo chciałem, żeby brzmiało mądrze. Reaktywowałem tego bloga tylko po to, żeby napisać, że dawno nie było mi tak smutno, kiedy dowiedziałem się o czyjejś śmierci.

Ten człowiek był najlepszym, co Legia dostała w ostatnim dwudziestoleciu. Cześć Jego pamięci.

Szowinistyczne relacje z meczów Legii

Włączyłem właśnie Orange Sport i oglądam coś, co nazywa się “Orange Sport po śląsku”. To retransmisja meczu śląskiej drużyny - w tym wypadku Ruchu z Piastem - w której komentator jest rodowitym ślązakiem i mówi gwarą. Fajna sprawa dla kibiców z Chorzowa, czy Gliwic, popieram inicjatywę.

Pomyślałem przy okazji tego, że ostatnio było tak wiele problemów z relacjami live z meczów Legii, tak wiele miejsc, w których teraz można słuchać, czytać i oglądać mecze, czy relacje skrajnie szowinistyczne, z punktu widzenia warszawskiego kibica, miałyby sens.

Miałyby? Czytalibyście? :)

Jakiś Arab chce mojej śmierci!

To, że nie pisze, nie znaczy, że umarłem. W komentarzach pod tym wpisem jakiś Arab napisał, że pożegnałem się z życiem. A mpap zdążył już złożyć kondolencje.

Zyję.

Tylko jestem zapracowany.

PS. Tytuł, oczywiście, przegięty. Trochę.

Moja Legia bardziej Wasza

Założyłem kanał na YouTube. Będę na niego wrzucał swoje filmy z Legii. Zakładam kanał bloga na blipie. Korzystacie z niego? Chcę jeszcze większej interakcji. Używacie Twittera?

Ogólnie, biorę się z powtotem za pisanie regularne.

Powrót

Nie pisałem nic o meczu Legia-Lech, ponieważ zrobiłem sobie miniwakacje i poleciałem do Anglii na mecz Manchester United - Tottehnam Hotspur (5:2, trochę w szoku) i zwiedzanie stadionów. O obu rzeczach napisze niedługo minicykl, “ilustrowany” filmami z youtube’a, które nagrywałem. Ja się w brytyjskim kibicowaniu zakochałem. 

O meczu z Lechem mogę powiedzieć tylko tyle: mistrzostwo Polski straciliśmy przez Trzeciaka, który nie umiał zapewnić normalnych rezerw. Na mój rozum, ligę wygra Wisła, choć Legia też nie jest bez szans. Ale będzie cholernie ciężko. 

Witam po przerwie,

Wiktor

GKS Bełchatów - Legia Warszawa, kilka luźnych myśli

Wszyscy wiemy że Garguły nie fauluje sie 20 metrow od bramki.

Wszyscy?

Przed sezonem napisałem o Kumbevie tak:

“Ok, wiemy już, że ze statystyk wynika, że Kumbev to ligowy średniak, ale… nikt o nim nie wie nic więcej”.

Dziś też nie wiemy szokująco wiele więcej, ale przynajmniej wiadome jest, że absolutnie nie umie wybierać momentów do ostrzejszych wejść: faul na Gargule, po którym padł gol, był tak głupi i niepotrzebny, że Kumbev powinien na 2 tygodnie wrócić do juniorów.

Kilka wniosków po meczu:

  • Paweł Janas w tym sezonie wróci na szczyt. Dawno go tam nie było, GKS - Legia to pierwszy mecz Bełchatowa, który widziałem w tym sezonie w całości, ale wiem jedno: drużynę ma słabszą, niż Lenczyk, a gra dużo lepiej, niż za Lenczyka. Gieksa była agresywna, ułożona w ataku, mocniej0 zmotywowana i miała mądrzejsze pomysły na atak. Widać było, że w ich grze jest PLAN.
  • Ujek rozstawiał naszych obrońców/pomocników po kątach w taki sposób, że modliłem się po 10 minutach o zbawienny powrót Moussy Ouatarry. Zrozumiałem też, że ten przeżarty korupcją skórokop (mam na myśli Ujka, a nie Ouatarrę) nie jest na boisku po to, żeby strzelać gole, ale po to, żeby udowadniać rywalowi, że jest słabszy fizycznie. I robi to, k…, świetnie. Mam nadzieję, że to samo zrobi z Głowackim.
  • O tym, kto wygrał starcie: Garguła vs Iwański, nie ma co mówić. Iwanek wraca do Warszawy najpierw się nachlać, a potem, z pochyloną głową, na swoje miejsce i do treningów. Jeśli ma ambicję (oby), to to dobra nauczka, bo lider GKS-u pokazał mu, jak tę rolę trzeba pełnić.
    Iwański w takich meczach, jak dzisiejszy, trochę chyba cierpi na tym, że Urban wydaje się zakochany w Rogerze. Nie chcę mówić, że Roger jest słaby, czy coś, ale na dziś wolałbym, żeby więcej piłek przechodziło przez Iwańskiego, niż Perejra.
  • OK, znalazłem już powód, dla którego mogę nie cierpieć Trzeciaka. Bo gdyby nie ten nieudacznik, to dziś na ratunek Legii nie wchodziłaby zawodniczka futbolu kobiecego - Bernardetta Grzelak - a ktoś, kto byłby w Legii zamiast Arruabarreny. Zmarnowane na Arru pieniądze (nic do niego nie mam), nawet jeśli to nie było 400 tysięcy euro, tylko 100 tysięcy euro, można było wydać na kogokolwiek, kto jest alternatywą dla Chinyamy.
  • Właśnie, Chinyama. Głupio mi to mówić, bo nie jestem rasistą i nic nie mam do piłkarzy z Afryki, więc proszę nie wiązać tego z kolorem skóry, ale… Chini jest na boisku dziki i nieokrzesany, ma braki techniczne (jak on mógł nie strzelić po “podaniu” Jarzębowskiego???) i trochę mi przypomina granie w Dooma z shotgunem: z bliska ma świetną moc i jeśli coś mu się napatoczy, to jak walnie - nie ma co zbierać. Ale jeśli się pomylisz i nie trafisz we wroga, to jesteś martwy. Czyli: raz na kilka razy jest super, ale to cholernie ryzykowne.
    W dodatku Takesure chyba czuje, że nie ma dla niego alternatywy ani na ławce, ani w rezerwach, bo jego egoizm, żałosne strzały z dystansu i absolutna nieumiejętnoś otwierającego podania, nie zmniejszają się w ogóle. Być może gdyby czuł, że jeśli następny raz przywali z 30 metrów w kamerzystę Canalu Plus, to zostanie zdjęty z boiska, zastanowiłby się dwa razy.
    I żeby było jasne: są piłkarze, którzy są w tym świetni, to jest ich styl, strzelają po 20-30 bramek na sezon. Tylko wracam do analogii z shotgunem: Chini ma moc, nie ma celu. Brakuje mu zwykłych umiejętności, żeby kopać piłkę poza polem karnym.
  • Pisałem w komentarzach do poprzedniego wpisu o dośrodkowaniach Wawrzyniaka. Jest za wolny, żeby wyprzedzać rywali, więc wrzuca za płytko lub niecelnie, bo boi się, że jego piłki będą blokowane. Poza tym podaje prawie wyłącznie ze w pełni opanowanej piłki, więc rywal zawsze zdąży do niego dojść.
  • Mucha. Nigdy nie byłem nim zachwycony, bo piłki które broni wydają mi się w większości łatwe, ale zarówno gol w Bytomiu, jak i dzisiejszy, pokazują że Jano zamiast się rzucać, jeśli nie jest pewny, stoi w miejscu. Dziś gdyby skoczył, mógłby to wyciągnąć.
  • Vuko należy się kontrakt i basta. Szkoda, że odchodzi.

Finansowa ekstraklasa - ten ranking śmierdzi

Albo jest źle przygotowany. Według niego najbogatszym klubem w Polsce jest Zagłębie Lubin.

Jestem w stanie w to uwierzyć.

Według niego drugim najbogatszym klubem w Polsce jest GKS Bełchatów.

Jestem w stanie w to uwierzyć.

Według niego trzecim najbogatszym klubem w Polsce jest Lech Poznań.

Jestem w stanie w to uwierzyć.

Ale rzut oka na wyniki finansowe, na wysokość kwot, sprawia, że ten ranking jest chyba źle cytowany, ponieważ nie ma w nim ani słowa o przychodach z transferów. Oto - podobno - wysokość przychodów klubów Ekstraklasy:

A jest to wynik za rok, w którym Legia sprzedała choćby Fabiańskiego i Janczyka - jeśli dobrze go rozumiem.

20 najgorszych strojów piłkarskich w historii świata

Trafiłem w sieci na niezły ranking: 20 najbrzydszych strojów piłkarskich w historii. Mi się przypomniały koszulki Legii z 1997 roku. Firmy Nike. Pamiętacie? :)

Tajskie klimaty. And no wankers, please

OK, piłka nożna jest fajna, ale właśnie ledwo co wróciłem z Tajlandii, kraju, w którym nie owijają w bawełnę i muszę się podzielić zdjęciem, które idealnie oddaje naturę tego kraju: jest bardzo porządny i trzymający się reguł, chyba, że zapłacisz. Wtedy możesz robić co chcesz.

Thailand karaoke/sex bar sign

No blowjobs unless previous arranged. And no wankers please. Priceless.

Legia - ŁKS bez kibiców, protest trwa w najlepsze

Krótka informacja: na jutrzejszym meczu nie będzie prawie w ogóle kibiców. I tak by nie było, bo to Puchar Śmietnika, ale wydaje się, że news rozprzestrzeniany pantoflową pocztą jest zapowiedzią większego strajku.

Powiem szczerze: czuję, że mój karnet nie straci dziewictwa w tym sezonie. 

A teraz módlmy się o dobry wynik z Homel

Mam złe przeczucia - jak każdy po oklepie, który zafundowali nam Szwajcarzy. I czuję, niestety, że szczególnie zagraniczni piłkarze Legii mogą nie potraktować Białorusinów z należytym szacunkiem. Dla takich Hiszpanów, Brazylijczyków, czy Chiniyamy, którzy jeszcze nie dawno nie widzieli, gdzie jest Polska, rywal z jeszcze bardziej egzotycznego, w pełni komunistycznego, kraju, może być tak przerażający, jak Izolator Boguchwała.

A to błąd i powinniśmy się tego nauczyć już przy Vetrze Wilno. Ale nie ma szans, żeby pojęli to piłkarze, których wymieniłem. Dam głowę, że we czwartek będziemy mieli ciężkie momenty, a awans nie będzie wcale łatwy. Zresztą, Roger i spółka zdziwią się mocno, kiedy zobaczą że Homel potrafi wymienić 10 podań bez straty. Niestety, Legia będzie się tego uczyła dopiero w trakcie meczu. Oby nie zajęło jej to zbyt długo.

A właśnie, Roger Guerreiro. Ciekawe, czy w ogóle wystąpi. O ile się bowiem orientuję, jeśli zagra teraz, to nie zagra już w pucharze UEFA swojego następnego klubu w tym sezonie. Wydaje mi się więc, że Trzeciak wymyśli jakiś lipny powód by ukraińscy/tureccy chętni nie będą mieli powodu do zbijania z wysokiej ceny Brazylijczyka/Polaka.

Dobrze, że Webb jest policjantem. Broń mu się przyda z pewnością

Zaczęło się niewinnie. Przerobione zdjęcie Webba z członkiem na czole, kolaż Howarda i Leo z nieśmiertelnym już hasłem: Why? For money. Jakieś dowcipy, listy protestacyjne.

Ale w ciągu ostatnich kilku godzin dostałem na gadu-gadu od różnych, niezwiązanych na codzień z piłką ludzi:

  • dwa adresy e-mailowe Howarda Webba (prywatny oraz służbowy)
  • link do mapy z zaznaczonym na niej domem Howarda Webba w Rotherham (z dokładnością do kilku metrów)
  • informację o tym, gdzie pracował (aktualnie jest na urlopie)
  • deklarację powstania grupy Howard Webb Jihad Polska (z siedzibą w Londynie)

Jak napisałem w tytule: Webb ma szczęście, że jest policjantem. Nie będzie miał kłopotów z pozwoleniem na broń i załatwieniem sobie ochrony osobistej. A będzie jej potrzebował. Gdyby był, nie wiem, ze Szwajcarii, Finlandii, Luksemburga, Portugalii - pewnie by miał łatwo. Zapomniałby o tym naszym świętym oburzeniu po tygodniu.

Ale on mieszka w kraju, w którym rezyduje, według luźnych szacunków, jakieś milion-półtora miliona Polaków. Większość - młodych. Część - nielegalnie. Duża część, powiedzmy to łagodnie, nie jest naukowcami. To goście w stylu Popka. Znacie Popka? Jeszcze inni na Wyspach wiodą żywot na krawędzi prawa. Niektórzy z nich mają mało do stracenia. A większość zmagazynowała wczoraj w żyłach nienawiść, jakiej nie znał ani Hannawald, ani inny z ustawianych przez media przeciw naszym zawodnikom, sportowców.

Webb - nie życzę mu tego, ale taki jest fakt - swoją decyzję zapamięta do końca życia. Nie ma Polaków w Rotheram? Są, i to wielu. I już się podkręcili.

Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację. Będzie Webb potrzebował kiedyś pomocy? Będzie. Pan Howard odkrywa, że cieknie mu kran. Kto przyjdzie naprawiać? Polski hydraulik. Pan Howard potrzebuje pomocy do dziecka. Kto przyjdzie się nim zajmować? Polska opiekunka. Pan Howard choruje na starość. Kto mu zmieni pieluchy? Polska niania. Pan Howard idzie do gastropubu na piwo i fish&chips. Kto mu je poda? Polski barman.

Umówmy się: Webb od naszych rodaków nie ucieknie już nigdy. Oby nie skończyło się tragicznie. Choć moja intuicja mówi: tego lata The Sun, Daily Mirror i Fakt będą miały czołówki rozgrzane do czerwoności.

AKTUALIZACJA: Howard Webb otrzymał ochronę policyjną. I dobrze, to powstrzyma go przed radykałami. Nie zmienia to jednak sensu mojego wpisu, ponieważ jako Anglik mieszkający obok tysięcy Polaków, zawsze będzie narażony na ich reakcję właśnie w takich prozaicznych sytuacjach: naprawa cieknącej rury, wizyta w pubie, wynajęcie ogrodnika… Nawet po latach. Webb to dla naszej generacji drugi Padureanu.

Nie ma tematu Kusia. I dobrze

Być może Kuś przydałby się Legii, ale 7 lat temu. Nie teraz. Nie po takich kontuzjach, nie po tak długim rozbracie z kadrą. Po co kupować gościa, który swój maksymalny poziom już osiągnął? Po co marnować pieniądze na człowieka, który nie jest wcale aż tak dużo lepszy od Rzeźniczaka? Jeśli w ogóle jest, ma się rozumieć. Mały plusik dla Trzeciaka.

Chyba, że to klasyczna akcja, robiona po to, żeby zbić z ceny.


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


lipiec 2010
P W Ś C P S N
« czerwca    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031