Wpisy z kategorii *piłka nożna*

Fajny wywiad z Brychczym

Taki normalny, skromny. A jednocześnie wielki. Boję się myśleć, że kiedyś przyjdzie czas, że takich ludzi już nie będzie.

Cały wywiad tutaj.

“Iwański: Mamy lepszy zespół, niż Lech”

A to ciekawe. Nawet nie czytam wywiadu, wystarczy mi nagłówek na LegiaLive. Coś we mnie mówi mi, że nie stałoby się nic strasznego, gdyby ten słabszy zespół skarcił coraz bardziej gadatliwego Iwanka tak, by ten na boisku nie zrobił nawet sztycha.

Bo, jak rozumiem, Legia ma według Iwańskiego zespół lepszy, niż Ruch, lepszy, niż Sląsk, lepszy, niż Polonia Bytom, lepszy niż Lech i lepszy niż każda drużyna, z którą “przypadkiem” przegra.

Generalnie - wolałbym, gdyby o “lepszości” mówić w tunelu po meczu. Wygranym. Inaczej tylko prowokuje się rywala do walki.

Janek znów się nie nie spodziewał

To już jest nudne. Dlatego ostatnio tak rzadko piszę:

Jan Urban (trener Legii): Pierwsza połowa dosyć bezbarwna, nie spodziewałem się, że Śląsk będzie w ten sposób kontratakował. Boisko było bardzo szybkie, polane wodą. Piłkarze Śląska wiedzieli, że gramy dużo piłką w środku pola. Tam jest łatwo o stratę i stworzenie szybkiego kontrataku. Ustrzegliśmy się tego w pierwszej połowie. W drugiej połowie zagraliśmy dużo bardziej agresywnie, bliżej przeciwnika. Nie mogliśmy przecież grać na remis. Mecz stał się więc bardziej otwarty

Jestem o krok od zaczęcia nazywania Urbana “Głupim Jasiem”. To, że zaskakuje go każdy przeciwnik, jest już tak wkurwiające, że nie wiem, jak on się ciągle utrzymuje na stołku. Na miejscu Miklasa wyrzuciłbym go, dopóki z tego sezonu dałoby się cokolwiek uratować.

Problem w tym, że Miklas się nie zna na piłce. Za rok będziemy mieli więc piękny stadion, drużynę bez pucharów i trenera, którego ciężko będzie zwolnić, bo kolejny raz zajmie miejsce na podium, więc nie będzie pretekstu. I znów będzie zdziwiony, że ktoś kontruje Legię albo twardo walczy w środku pola.

Janek, a może by tak zacząć być zdziwionym, że z Twoich piłkarzy na wysokim poziomie gra tylko Janek Mucha (bo go nie tykasz), Maciek Rybus (bo to talent), Dixon Choto (bo to piłkarz na nie naszą ligę) i Kuba Rzeźniczak (bo ewidentnie widać, że sam nad sobą pracuje)?

Może zacząć być zdziwionym, że Twoi piłkarze grają tak, jakby nie robiło im różnicy, czy wygrywają, czy nie? Może zacząć być zdziwionym, że nie znają terminu ‘walka’? Może zacząć być zdziwionym, dlaczego tak chujowy jest Mięciel?

Na miejscu Waltera zacząłbym casting na trenera z zagranicy.

Paluchowski jak Frankowski [Legia-Zagłębie 4:0]

Trochę.

Wam nie przypomina? Nie wiem, czy “Paluch” strzeli w karierze ponad 120 goli w lidze, nie wiem, czy będzie grał w kadrze - oby - ale jest inteligentny, pomaga w rozgrywaniu, bardzo przytomnie odgrywa, wygląda, jakby coraz pewnie strzelał… Nie jest tajemnicą dla każdego, kto czytał mnie wcześniej, że na początku “Paluch” nie zrobił zbyt dużego wrażenia, ale pocieszam się, że nie byłem jedyny.

Teraz, w punktach, o samym meczu.

  • Zagłębie nie jest może beznadziejne, ale od stanu 0:2 po prostu nie grało, nie walczyło, więc zalecam spokój po tym zwycięstwie. Tym bardziej, że ten wynik mógł być taki: 3:3. Podobno Broendby jest nieskuteczne, ale nie wierzę, że aż tak, jak Zagłębie.
  • Pierwsza połowa, poza 15-ma minutami, kiedy Iwański z Rybusem i Gizą zaczęli grać z klepki, beznadziejna. Pod koniec myślałem: “Jezu, to będzie długa jesień”.
  • Wygląda jednak na to, że w momencie, w którym drużyna przeciwna da się Legii (głównie Iwańskiemu) rozbujać, to bramki są kwestią czasu.
  • GIza. Grrrr, myśleliśmy, że koszmar nieskuteczności minął, prawda?
  • 22 strzały, 15 celnych.
  • Mięciel ma jakiś gigantyczny kredyt na Legii, mimo, że zagrał w niej tylko 1 bardzo dobry sezon (to moje zdanie). Nie mówię, że to źle - ale podniecenie i ekstaza, w jaki wprawia tłum każdy jego kontakt z piłką jest czymś, czego nie widziałem w Warszawie od momentu, gdy przyszedł do nas Roger. W sumie to materiał na całkowicie inny post, ale ten związek kiedyś był toksyczny, więc będę go obserwował z uwagą.
  • Co więcej, z nieznanego mi powodu wygląda też na to, że obrońcy Zagłębia też mieli pełne gacie, kiedy Miętowy przejmował piłkę.
  • To, że gol Micańskiego nie został uznany, nie zmienia faktu, że momentami obrona Legii grała fatalnie. Po głosach, że Inaki Astiz powinien dostać polskie obywatelstwo przyszedł chyba czas na to, żeby przyznać, że on już spolszczył się piłkarsko.
  • Rybus jeszcze jesienią będzie grał w kadrze. Ależ ten chłopak się rozwinął.
  • A Ariel Borysiuk nie.
  • Rok temu, po transferze Iwańskiego, pisałem, że z nim będziemy walczyli o mistrzostwo. Nie chcę teraz pisać nic, oprócz tego: niech gra tak dalej, jak w najlepszych momentach tego meczu.

Wasze zdanie?

Najgorsze, co się teraz może stać

Nie kryję, że cieszy mnie każda porażka w europejskich pucharach dowolnej innej drużyny, niż Legia. Taki się już wychowałem, zakompleksiony. O.

[Jeśli jesteś kibicem Wisły, rzuć wiąchę w komentarzach i daj ludziom porozmawiać]

Mniejsza z tym. Przegrana Wisły i nieodzowna, zdaje się, rewolucja pod Wawelem są dla nas ważne o tyle, że w warszawskich głowach mogłoby się zagotować. I najgorsze, co mogłoby się teraz stać, to gdyby ktokolwiek w Legii pomyślał, że w rozsprzedanej Wiśle nie będzie już kandydata do tytułu Mistrza Polski, a Lech gra na wyjazdach połowę sezonu, więc tytuł wpadnie nam sam. Nie, nie wpadnie.

Nie mówię, że cokolwiek zbierze się po jutrzejszej eksplozji gówna na Reymonta, będzie i tak silniejsze, niż my. Ale ci piłkarze za miesiąc nie będą już o Levadii pamiętali. A kupcy na takich leszczy (porównując do Europy) się nie znajdą. Więc Wisła we wrześniu kadrowo będzie pewnie prawie taka sama, jak teraz.

Filozoficznie rzecz biorąc: i jest, i nie ma się z czego cieszyć. Prawda?

Dlaczego Legia nie będzie Mistrzem Polski?

Dlatego:

Jan Urban: Dzisiaj piłkarze mieli bardzo trudne warunki do gry. Przez tę pogodę część z nich prosiła sędziów, aby szybciej kończyli spotkanie, bo rzeczywiście było bardzo gorąco.

Ja pierdolę. Drogi panie trenerze, nie wiem, kiedy w końcu rusza ta liga, ale spodziewam się, że kiedy w końcu to się stanie, to temperatura WCIĄŻ będzie taka wysoka. A kiedy przejdziemy tych gruzińskich ogórków i trafimy na drużynę z Bułgarii, Cypru, Grecji, Izraela, Turcji, Hiszpanii, Portugalii, Albanii, Serbii, Chorwacji, Węgier, Rumunii, Włoch, Francji albo choćby pieprzonej Andory, będzie jeszcze gorzej niż w zwykłe, polskie, lipcowe popołudnie.

I wtedy tłumaczenie się pogodą będzie brzmiało jeszcze głupiej, niż dzisiaj. Bo piłkarze powinni dziś mieć jeszcze jeden trening. Właśnie po to, żeby świecące słońce nie było nigdy więcej nawet wspomniane w pomeczowym wywiadzie. Bo kiedy przychodzą prawdziwe mecze, poprosić sędziego o skrócenie meczu się NIE DA.

Wspomnienie po Arru [zdjęcie]

Patrzcie, co znalazłem kilka dni temu podczas sprzątania domu. Stary Przeglad Sportowy, jeszcze z jesieni 2008.Kliknijcie, aby powiększyć. Mój ulubiony fragment: “Obiecuję, że…”

Piękny tytuł. Piękny.

Piękny tytuł. Piękny.

Odpowiadam Weszło: Po co Manchesterowi United Michael Owen?

Rzadko piszę o zagranicznej piłce, ale teraz muszę. Mnie informacja o transferze Owena też zdziwiła. Weszło zastanawia się, po co Man Utd wiecznie schorowany, starzejący się już, Michael Owen.

Odpowiadam: po to, żeby wreszcie coś w swojej karierze wygrał. Piłkarsko pewnie pomoże nie bardziej, niż dowolny nastolatek. Ale założę się, że sir Alex po prostu miał tu ludzki odruch i chce dać - bądź co bądź - legendzie angielskiej piłki szansę zdobycia jakiegoś trofeum.

Coś jak Legia z Mięcielem.

Przed sezonem mam dobre przeczucia

Ostatnio tak dobre miałem rok temu. Ale teraz mam lepsze. Dlaczego?

  1. Piekarski pisze świetnie o MięcieluGraliśmy razem w Legii chyba przez dwa lata. Każdy wtedy wiedział, że Marcin ma wielkie możliwości, których jednak do końca nie wykorzystywał. Jednak zagranicą pod względem piłkarskim bardzo się zmienił. Pierwszy raz to zauważyłem, kiedy grałem w Anorthosisie Famagusta i pojechaliśmy na mecz Pucharu UEFA z Iraklisem. Wtedy zobaczyłem zupełnie innego Mięciela, grającego dojrzalszą piłkę, podejmującego dobre decyzje, mającego lepiej ułożoną nogę. W Grecji naprawdę wskoczył na wyższą półkę. Co roku grał tam w zespole gwiazd ligi.

    Mięciel jest ciągle szybki, sprawny, silny, skoczny. Może nie zdobędzie zbyt wielu goli spoza szesnastki, ale który napastnik w Polsce to robi? Naprawdę - to on moim zdaniem będzie decydował o sile Legii w tym sezonie.

  2. Szałachowski jest zdrowy. Jezu, jak bym chciał, żeby tym razem nic mu się nie stało… Szałach z niepołamanymi kośćmi to 10 bramek więcej dla Legii.
  3. Podobno gramy 4-4-2.
  4. Ani Iwański, ani Roger nie będą mieli pewnego placu. Czyli któryś z nich będzie musiał się wziąć do poważnej roboty - przypomnę, że Perejro wciąż walczy o kontrakt życia. I ciągle go nie wywalczył.
  5. Lech gra we Wronkach, Wisła na Hutniku. A my u siebie, konfliktu, jeśli dobrze się orientuje, nie ma?
  6. Rywale jeszcze się nie wzmocnili, a Brożek ma odejść. Wiem, jest 2 lipca, nie powinienem się podniecać.
Ale kto mi zabroni, kiedy to mój ulubiony okres w roku?

Korzym - ciągle muszę…

…się szczypać. Dlaczego? Bo co rundę albo sezon, kiedy Legia wypożycza Macieja Korzyma do kolejnych klubów, coś mi mówi: eee, będą go tak wypożyczali co sezon i co sezon, aż w końcu nigdy się do Legii nie przebije i puszczą go gdzieś za darmo.

Potem patrzę w statystyki i mowię sobie: więcej luzu, on ma 21 lat, po tym sezonie (oby) stuknie mu 100 meczów w lidze, goście w jego wieku są testowani do zespołu Młodej Legii.

Ale czy Legia na pewno wie, co z tym fantem zrobić? Skoro nie jest na nią za słaby Paluchowski (żeby było jasne: mam wielkie oczekiwania do niego!) i trzyma się go w pierwszym składzie, a Korzym jeździ po Polsce, to znaczy to, że:

a) Korzym jest lepszy od Paluchowskiego, więc chcą mu dać 20+ meczów w pierwszym składzie GKS-u (jeśli, oczywiście, mu się to uda), żeby nie hamować rozwoju

b) Korzym jest słabszy od Paluchowskiego, więc nie chcą za niego płacić.

Rozwiązania zagadki - nie znam. Jakieś sugestie?

Z dwojga złego wolałbym, żeby mistrzem była Wisła, nie Lech.

Oglądam właśnie minutę mecz Lecha z Polonią, po 20 minutach jest 2:0 i z rundy jesiennej i naszła mnie releksja: jeśli założymy, że Legia nie zdobędzie w tym roku tytułu Mistrza Polski w tym roku, wolałbym, żeby zdobyła go Wisła, niż Lech.

(to założenie teoretyczne: najbardziej chciałbym oczywiście, żeby mistrzem była Legia).

Dlaczego Wisła, nie Lech? Z kilku przyczyn.

  1. Po pierwsze, Lecha nienawidzę bardziej, niż Wisły. Lech to u mnie przeciwnik bardziej traycyjny: kiedy zacząłem kibicować Legii, Wisła pałętała się po drugiej lidze lub była średniakiem ekstraklasy, a Lech - świeżo koronowanym przy zielonym stoliku mistrzem Polski.
    W zasadzie można powiedzieć, że Lecha po prostu, szczerze, nie cierpię, a Wisła tylko wywołuje u mnie frustrację. Niechęć do klubu z Poznania wywołana jest powodami socjologiczno-kibicowskimi, a do Krakowskiego - frustracją czysto sportową, związaną z wieloletnią dominacją w futbolu i tym, że TS dopuszcza na podium inne kluby tylko w latach, w których okazuje jakąś słabość.
  2. Wygrana Wisły w lidze nie byłaby niczym nowym: ot, kolejny odcinek serialu, który oglądamy od plus minus 10 lat.  Wisła mistrzem? Powiedzcie mi coś nowego. Czy coś się zmieni w tym klubie? Nie. Czy przyjdą lepsi gracze? Nie. Czy będzie więcej kibiców? Nie. Czy Cupiał zainwestuje w klub więcej? Nie, nie i jeszcze długo, długo nie. Na Reymonta będzie po staremu.
    W Poznaniu zaś odkręciliby kurek z kasą, który byłby groźny dla nas o wiele bardziej. Zostaliby pewnie najlepsi zawodnicy, a Lech, tak jak każdy neofita, byłby w wyznawaniu i celebrowaniu mistrzostwa o wiele bardziej gorliwy, niż ktokolwiek inny. Mógłby więc tabeli ligowej zagrozić długoterminowo. Jeśli teraz przegrają, od sierpnia nie będą już tak groźni.
  3. Franek Smuda czyni cuda. Wisła nie ma szans na awans do LM, bo nie ma charakteru prawdziwych zwycięzców. Lech dzięki Smudzie jest loco i w stanie zrobić coś, czego nikt się po nich nie spodziewa.
  4. W Poznaniu na meczu dostałem racą, w Krakowie - kamieniem. To też argument, prawda?

OK, ja się odkryłem. A Wy kogo byście woleli na tronie, jeśli Legia nie daj Boże straci na niego szanse?

Sorry, trenerze, Legia nie może “Kurwa napierdalać”.

Na początek film z Chorzowa, na którym Jan Urban ostro bluzga i motywuje Legionistów do fizycznej walki. Widzieliście?

Niestety, mam dla Urbana złą wiadomość. W Legii są dwaj piłkarze, którzy byliby w stanie “kurwa napierdalać” i iść na wojnę. Rocky i Szala. To, niestety, nie taka drużyna. Walczaków, którzy fizycznie byliby w stanei podjąć wojnę, jest malutko, prawda?

Też bym chciał, żeby to nasi nokautowali innych na boisku. Bardzo. Cholernie mi się podoba to, że Urbana tak nagrali. Strasznie. To świetny moment: zobaczyć, że nie skarży się wyłącznie na ciężkie piłki i tępą murawę.

Z niecierpliwością czekam na rewanż w lidze. Nie sądzę, żeby chłopaki mieli problemy z motywacją.

Ich fart musiał się kiedyś skończyć; nasz fart musiał się kiedyś zacząć

Po zremisowanym meczu Lecha z Ruchem mam do powiedzenia tylko jedno: uff. Jaką mam ulgę po tym, że tym razem w 94 minucie poznaniacy nie uratowali trzech punktów? Gigantyczną.

Statystycznie rzecz biorąc, to musiało się wreszcie kiedyś skończyć i dobrze, że skończyło się teraz, bo gdyby Lech wygrał, byłby do końca sezonu cholernie silny. A tak - wszystko (czytaj: mistrzostwo) znów zależy od Legii. Teraz tylko nie przegrać w Krakowie. Szansa jest i to niemała. Wisła gra przecież tak samo nijako, jak my.

Pierwszy raz mieliśmy w dobotę gigantycznego farta. Zostały 4 kolejki. Będziemy mieli jeszcze kilka razy?

27 lat i wciąż nie umie grać w piłkę

Krzysztof Ostrowski ma 27. urodziny. W szoku. We wczorajszym meczu znów pokazał, że nie nadaje się do żadnej drużyny, która walczy o coś więcej, niż Intertoto.

Na marginesie: czy tylko ja widziałem że Legia wczoraj nie sprawiała nawet najmniejszego wrażenia bycia drużyną walczącą o zwycięstwo?

W tym sezonie MP będzie chyba najsłabszy od wielu, wielu lat.

Piękny gol Chinyamy, Rzeźniczak do kamery: “Brawo, k…!”

Takesure Chinyama jest na zmianę wielki, dziwny i beznadziejny. Poległem już wielokrotnie przy próbach oceny go albo odgadnięcia, jaka jest prawda. Jego gol ze wczorajszego meczu Piasta z Legią był za to błyskiem jakiegoś geniuszu. Obejrzyjcie, a potem o nim porozmawiajmy:

Zacznijmy od cudownego podania Rogera. Perejro wreszcie zagrał magiczną piłkę. Nie wiem, czy dobry mecz (patrz: post scriptum), ale asysta była pierwszorzędna.

Kasprzik ewidentnie popełnił błąd. Gdyby został w bramce, dziś wkurzalibyśmy się pewnie, że Legia ten mecz zremisowała.

To, jak Chinyama minął bramkarza jest normalne. Tego, jak strzelił lewą nogą z takiego kąta (ile to było stopni? 8? 9? 10?) wytłumaczyć nie umiem. Człowiek, który - gdyby to miało być podanie - kopnąłby pewnie w aut, trafił idealnie, dokładnie w to jedyne miejsce, w które trzeba było trafić. I to lewą nogą! Szok.

Ciekawe, jak ten gol wpłynie na ewentualny transfer Tejksia latem. Nagle, w ciągu 2 tygodni odzyskał mistrzowską formę. Jak myślicie, skąd ta metamorfoza? I czy to sukces Jana Urbana, który od dawna mówił, że Chini musi grać dla zespołu i poprawić się w słabszych elementach?

Aha, Jakub Rzeźniczak zapomniał o tym, że jego typowo piłkarską radość złapały kamery i krzyknął: “Brawo, kurwa”! Sami zobaczcie:

Oj, Kuba, Kuba, za takie coś można na Legii dostać zakaz stadionowy ;)

P.S.Analizy meczu nie jestem w stanie zrobić, bo jeden z kolegów świętował urodziny i poległem w walce z toastami…

Dalej »


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


lipiec 2010
P W Ś C P S N
« czerwca    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031