Paluchowski jak Frankowski [Legia-Zagłębie 4:0]

Trochę.

Wam nie przypomina? Nie wiem, czy “Paluch” strzeli w karierze ponad 120 goli w lidze, nie wiem, czy będzie grał w kadrze - oby - ale jest inteligentny, pomaga w rozgrywaniu, bardzo przytomnie odgrywa, wygląda, jakby coraz pewnie strzelał… Nie jest tajemnicą dla każdego, kto czytał mnie wcześniej, że na początku “Paluch” nie zrobił zbyt dużego wrażenia, ale pocieszam się, że nie byłem jedyny.

Teraz, w punktach, o samym meczu.

  • Zagłębie nie jest może beznadziejne, ale od stanu 0:2 po prostu nie grało, nie walczyło, więc zalecam spokój po tym zwycięstwie. Tym bardziej, że ten wynik mógł być taki: 3:3. Podobno Broendby jest nieskuteczne, ale nie wierzę, że aż tak, jak Zagłębie.
  • Pierwsza połowa, poza 15-ma minutami, kiedy Iwański z Rybusem i Gizą zaczęli grać z klepki, beznadziejna. Pod koniec myślałem: “Jezu, to będzie długa jesień”.
  • Wygląda jednak na to, że w momencie, w którym drużyna przeciwna da się Legii (głównie Iwańskiemu) rozbujać, to bramki są kwestią czasu.
  • GIza. Grrrr, myśleliśmy, że koszmar nieskuteczności minął, prawda?
  • 22 strzały, 15 celnych.
  • Mięciel ma jakiś gigantyczny kredyt na Legii, mimo, że zagrał w niej tylko 1 bardzo dobry sezon (to moje zdanie). Nie mówię, że to źle - ale podniecenie i ekstaza, w jaki wprawia tłum każdy jego kontakt z piłką jest czymś, czego nie widziałem w Warszawie od momentu, gdy przyszedł do nas Roger. W sumie to materiał na całkowicie inny post, ale ten związek kiedyś był toksyczny, więc będę go obserwował z uwagą.
  • Co więcej, z nieznanego mi powodu wygląda też na to, że obrońcy Zagłębia też mieli pełne gacie, kiedy Miętowy przejmował piłkę.
  • To, że gol Micańskiego nie został uznany, nie zmienia faktu, że momentami obrona Legii grała fatalnie. Po głosach, że Inaki Astiz powinien dostać polskie obywatelstwo przyszedł chyba czas na to, żeby przyznać, że on już spolszczył się piłkarsko.
  • Rybus jeszcze jesienią będzie grał w kadrze. Ależ ten chłopak się rozwinął.
  • A Ariel Borysiuk nie.
  • Rok temu, po transferze Iwańskiego, pisałem, że z nim będziemy walczyli o mistrzostwo. Nie chcę teraz pisać nic, oprócz tego: niech gra tak dalej, jak w najlepszych momentach tego meczu.

Wasze zdanie?

Uwaga na Adriana Paluchowskiego. Czy będzie naszym Lewandowskim?

Nie chcę się przedwcześnie emocjonować, ale ludzie, którzy widzieli na zgrupowaniach Legii Warszawa Adriana Paluchowskiego, mówią że Takesure Chinyama będzie miał wiosną ciężkie życie, jeśli nie zacznie się angażować w obronie. “Paluch”, mówią, jest coraz lepszy i w niczym nie przypomina małolata, który jeszcze rok temu grał w Legii, ale młodej. Teraz jest podobno tak samo szybki i ogarnięty, ale poprawił celność, więc wiosną ma nawet szanse na występy w pierwszym zespole.

Całość przypomina oczywiście historię Roberta Lewandowskiego, którego oddano z Legii bez żalu do Znicza Pruszków, a z którego wrócił kompletnie odmieniony. I dziś, ten sam Znicz, podobno odmienił Paluchowskiego. Dam głowę, że tym razem, choćby Adrian miał nie strzelić gola nawet przez całą dekadę, z Warszawy go nie puszczą. Tylko po to, by znów nie narazić się na taką krytykę jak pół roku temu.

Być może emocjonuję się trochę na wyrost, ale przecież to chłopak z Warszawy i podczas sparringów strzelił już kilka goli zagranicznym drużynom, które od Polonii Bytom, czy Odry Wodzisław gorsze pewnie nie są. Na jego miejscu uważałbym tylko na dziennikarzy: po pierwszej bramce posypią się porównania do Kowala.


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


lipiec 2010
P W Ś C P S N
« czerwca    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031